środa, 16 stycznia 2013

Po Krakowie...

Przed wyjazdem do Polski podzwoniłam po znajomych żeby się pożegnać. Między innymi zadzwoniłam do Robina Szweda. A Robin gdzie? W Katowicach! Raz na jakiś czas przewozi znajomym Chińczykom części do Europy i okazało się, że akurat przebywa w Polsce. Działa to tak, że jeżeli próbki nie dotrą na czas do Polski, to Chińczycy wsadzają Robina w samolot z walizką części i wysyłają go wprost do fabryki odbiorców. Chińczykom bardzo ciężko jest dostać wizę do Shengen, dlatego w nagłych sytuacjach wygodniej jest im zapłacić komuś z Unii żeby załatwił taką sprawę za nich.

Umówiliśmy się z Robinem, że we wtorek odpocznę, a w środę przyjadę po niego do Katowic i zabiorę na kilka godzin do Krakowa. Oprowadzę go kilka godzin po mieście, a potem wrócimy prosto na lotnisko i spokojnie wróci sobie do Chin. Jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy...

wtorek, 15 stycznia 2013

Nareszcie w Polsce!

Dzisiaj rano wylądowałam w Warszawie, potem jeszcze kilka godzin pociągiem do Krakowa i teraz mogę spokojnie odpocząć po podróży. Powrót do kraju uczciłam podwójną porcją pierogów ruskich z podwójną porcją śmietany. Pycha! 

Teraz czeka mnie 6 tygodni mrozów, śniegu i zaśnieżonych chodników, ale za to bez popychania, kiczu i gapienia się na mnie na ulicy. Mimo to, ledwo przyjechałam, a już tęskno mi do Szanghaju. Już nie mogę się doczekać pierwszej jazdy elekrtykiem (skuterem elektrycznym), walki o przeżycie na pasach czy tandetnie rozświetlonych budynków nocą. To wszystko ma jednak swoją ujmującą atmosferę.

niedziela, 13 stycznia 2013

Migrujący pracownicy

Zgodnie z obietnicą, dzisiaj rozwinę temat robotników oraz innych osób pracujących fizycznie w Chinach...

Na początek przypomnę raz jeszcze, że Chiny to ogromny i bardzo różnorodny kraj. Dla zobrazowania; powierzchnia Chin jest porównywalna z powierzchnią Europy, są tu najwyższe góry i jedne z najdłuższych rzek świata, pustynie, stepy i tajga. Może zdarzyć się tak, że w tym samym czasie jeden region nękany jest przez suszę, a drugi przez obfite monsuny. Ponadto, populacja Chin niemal dwukrotnie przewyższa europejską i wyróżnia się tu aż 56 mniejszości narodowych, to więcej niż jest państw w Europie! To kraj, w którym jeździ się po prawej i po lewej stronie (Hong Kong i Macau) i gdzie jednocześnie obowiązują dwa systemy polityczne (osobny na Tajwanie). Trzeba pamiętać też, że istnieją tu ogromne dysproporcje pomiędzy miastami i wsiami, oraz pomiędzy poszczególnymi prowincjami. Ja opiszę generalną sytuację robotników w Chinach, ale głównie skupię się na swoich własnych obserwacjach z Szanghaju.

Migrujący pracownicy w Chinach.
Bardzo charakterystycznym zjawiskiem w Chinach to migrujący pracownicy (ang. "migrant workers").  Są to ludzie, którzy wyruszają z rodzinnych prowincji do bardziej rozwiniętych regionów w poszukiwaniu pracy. Najczęściej migrują z rolniczych terenów w centralnych prowincjach na wschód, do nadmorskich prowincji oraz okolic stolicy. Wschodnie prowincje, a w szczególności duże miasta takie jak Szanghaj, Shenzhen, czy Pekin dają znacznie lepsze perspektywy finansowe. Sytuację obrazuje poniższa mapa; obszar zaznaczony na jasnoszary to prowincje, które są opuszczane na rzecz tych, zaznaczonych na ciemnoszary. 

środa, 9 stycznia 2013

Powtórka z rozrywki: Malowanie.

Znowu ogrzybiła mi się ściana w sypialni. W Chinach jedyny sposób radzenia sobie z takimi rzeczami, to malowanie. Metoda tak skuteczna, że trzeba malować średnio raz na 6 miesięcy. Słabo mi się robi na samą myśl o malowaniu z zeszłego roku (szczegóły tutaj), ale trzeba w końcu stawić czoła rzeczywistości, bo inaczej zarosnę grzybem... 

No i przyszedł Chińczyk malarz. Przyszedł, popatrzył i powiedział, że wróci jutro. Ja do niego, że czemu nie pomaluje dzisiaj? A on do mnie, że jak to, ledwo przyszedł i już ma pracować? Tak to się nie da, bo on najpierw musi kupić farbę i w ogóle... dzisiaj się nie wyrobi, najwcześniej to jutro. Z doświadczeniem z zeszłego roku, nie odpuszczam. "Przecież jeszcze nie ma 11 rano, dasz radę po południu." A ten dalej, że nie da rady, bo trzeba farbę kupić, i że numer farby musi znaleźć i że cośtam. Po telefonach do współlokatorki Haru (ta niby Północna Koreanka) i kilkunastominutowych pertraktacjach w końcu się zgodził przyjść koło 2.

wtorek, 1 stycznia 2013

Nowy Rok 2013!

Chciałam życzyć Wam wszystkim SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!

Tym razem świętowałam nadejście Nowego Roku w klubie Virgo. Jak na Szanghaj, to dość kameralne miejsce, mieści jakieś 300-350 osób, choć z pewnością Chinole upchnęłyby więcej. Tym razem jednak udało nam się uniknąć tłoku, popychania i drinków wylanych na sukienkę, buty lub koszulę. Impreza zdecydowanie zaliczona do udanych!

W Chinach głównie świętuje się Chiński Nowy Rok, który wyznaczany jest według kalendarza księżycowego. Mimo to, w ostatnich latach, wraz z postępującą globalizacją, coraz więcej ludzi świętuje tu także Nowy Rok kalendarzowy. Dlatego klub był pełen Chinoli i nasza mała grupa białasów na parkiecie wzbudzała lekką sensację.